A gdyby tak zaufać młodym?



Baldwin IV, król Jerozolimy, miał 16 lat kiedy (wycieńczony śmiertelną chorobą) rozbił pod Montgisard wojska największego wodza muzułmańskiego Saladyna.

Bobby Fisher lat 15, kiedy zdobył tytuł szachowego arcymistrza. Siergiej Kariakin arcymistrzem został w 12 roku życia. Parimarjan Negi, Magnus Carlsen i jeszcze kilku innych - mając lat 13.

Edison miał lat 10 kiedy uruchomił urządzenie telegraficzne na stacji kolejowej w swoim miasteczku. W wieku 15 lat prowadził kilka samodzielnie założonych firm. Dwa lata poźniej był jednym z największych ekspertów od elektryczności w USA.

Rimbaud swoje najlepsze wiersze napisał przed 18 rokiem życia.

Mozart pierwszą swoją operę skomponował w wieku 12 lat (a pierwsze rozbudowane utwory w wieku 8 lat).

Michiel de Ruyter, słynny holenderski admirał, mial 15 lat kiedy został szyprem (zastępcą kapitana) na okręcie wojennnym.

Hugo Grotius rozpoczął studia już jako jedenastolatek.

Anna Frank napisała swe dzienniki w wieku 14 lat.

Laura Dekker samodzielnie opłynęła świat w wieku 16 lat.

Jean-François Champollion w wieku 16 lat przedstawiał swoje prace naukowe w akademii w Grenoble.

Lope de Vega swoją pierwszą sztukę napisał w wieku 12 lat.

Srinivasa Ramanujan mając 13 lat odkrył samodzielnie tożsamość Eulera.

William James Sidis został przyjęty na Uniwersytet Harvarda w wieku lat 11 i ukończył studia z wyróżnieniem w wieku lat 16.

Stevie Wonder pierwszy album muzyczny ("The Jazz Soul of Little Stevie") nagrał w wieku 11 lat.

Alma Deutscher w wieku 9 lat skomponowała koncert skrzypcowy.

Ashima Shiraishi miała 11 lat, gdy pokonała jedną z najtrudniejszych tras wspinaczkowych na świecie. Przed nią nie dokonała tego żadna z kobiet.


Moziah Bridges miał 9 lat kiedy założył swoją firmę sprzedającą muszki. W wieku 11 lat zarabiał kilkaset tysięcy dolarów rocznie.


Fryderyk Chopin... no to już każdy wie.

Takich przykładów sa setki...

Oczywiście to nie znaczy, że każdy piętnastolatek może zostać Mozartem czy Edisonem. Ale przecież zdecydowana większość ciężko pracujących dorosłych też nimi się nie stanie. Nie znaczy to także, że każde dziecko jest samodzielnym intelektualnie i emocjonalnie podmiotem, refleksyjnym, świadomym siebie i krytycznie myślącym. Ale przecież sporej części dorosłych też daleko do tego ideału. Nie znaczy to również, że mamy dzieci po prostu zostawić same sobie a dojdą do gwiazd - każdemu przyda się wsparcie inspirującej, refleksyjnej osoby. Większość Baldwinów miała swego Wilhelma z Tyru.

Chodzi o to, że posługujemy się zupełnie fikcyjnym kryterium wieku jako wyznacznikiem inteligencji i zaradności. Tymczasem z wieloma spotkanymi czternastolatkami mogę rozmawiać jak równy z równym (co niekoniecznie musi świadczyć o mojej infantylności

Traktujemy dzieci, jako byty niedojrzałe, ułomne, zagubione, które nie wiedzą czego chcą, a zatem wymagające skrupulatnej obróbki przez dorosłych. Jak materiał do urobienia. A gdyby tak zaufać młodym ludziom? Że potrafią być kompetentni. I wesprzeć ich, zamiast tresować. Pomóc im odkryć mocne strony, zamiast formować za pomocą gotowych matryc. Mądrze towarzyszyć im w rozwoju. Hmm, ale to wymagałoby najpierw zaufania samym sobie, a to już piekielnie trudne zadanie...

Tomasz Tokarz

Komentarze

  1. de Ruyter miał 15 lat kiedy został muszkieterem ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 1622 zostal szyprem,może to nie kapitan,raczej oficer pod kapitanem.

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty