Wkuwanie


Chciałbym się odnieść do mojej tezy o bezzasadności wkuwania.

Pojawiło się kilka głosów polemicznych. Zwracały one uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze wskazywały na wartość samej wiedzy faktograficznej. Po drugie akcentowały rolę uczenia się na pamięć jako aktywności ćwiczącej mózg i broniącej go, w dłuższej perspektywie, przed degeneracją.

Chciałbym zatem mocno podkreślić, że nie neguję wartości wiedzy - rozumianej jako utrwalony w pamięci długotrwałej zbiór informacji stanowiących spójną całość. Oczywiście że jej posiadanie niezbędne do działania.

Czym innym jest jednak tak rozumiana wiedza, a czym innym wysypisko chaotycznych danych. Warto dużo wiedzieć. Problem polega jednak na tym, że uczniowie przerabiają mnóstwo danych a dalej nie wiedzą. Nic z tego przerabiania nie wynika. Rozwiązaniem nie jest zatem zwiększenie puli danych. Kwestia tkwi w metodzie, w technice uczenia.

Mówiąc o uczeniu na pamięć (jeśli w ogóle używałem takiego wyrażenia, bo mam wrażenie że inaczej to ująłem) miałem na myśli zawsze tak zwane wkuwanie, czyli próbę przyswojenia danych, z obszaru, który nas nie interesuje, i w którym nie dostrzegamy korzyści, próbę która jest wymuszona pod groźbą kary. Uważam że jest to najmniej efektywny sposób budowania wiedzy. Stanowi prawdziwe marnotrawstwo energii naszego mózgu.

Z takiego wkuwania niewiele wynika, co większość z nas jest w stanie potwierdzić na własnym przykładzie.

Mam wrażenie, że wkuwanie jest pozostałością po czasach w których nie było innych możliwości utrwalenia informacji. Z dużym prawdopodobieństwem założę, że żaden z dorosłych w pracy nie działa dzisiaj w ten sposób.

Oczywiście mogę przyjąć, że próby zapamiętywania danych ćwiczą nasz mózg. Ale jeśli takie działanie ma mieć znaczenie to niech ma jak najmniej wspólnego z tradycyjnym wkuwaniem. Niech to będzie aktywność realizowana bez przymusu, bez groźby kary, z obszaru który ucznia interesuje lub z którym wiąże pewną korzyść.

Jeśli ten ostatni warunek nie zachodzi ,a my dorośli jesteśmy przekonani, że określone rzeczy warto wiedzieć, to najbardziej efektywne będzie uczenie niejako przy okazji, ukryte na przykład w grze.

A jeśli chodzi o wspomnianą ochronę mózgu. Przed degeneracją chroni mózg wiele rzeczy, także granie w gry komputerowe, rozwiązywanie krzyżówek, szarady prowadzenie bloga, nagrywanie filmów, dyskusje w realu i na fb... wszystko co się wiąże wiąże się ze stymulowaniem jego aktywności.

Dlaczego mamy walczyć z degradacją mózgu w najnudniejszy z możliwych sposób?

Tomasz Tokarz

Komentarze

  1. Na tym polega nauka, najlepiej jeszcze żeby tego co wkuwaliśmy nie zapomnieć :) na https://www.scholaris.edu.pl/ polecam zajrzeć, to ciekawy blog o edukacji, językach obcych, jest między innymi artykuł jak się ich sprawnie uczyć.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty