Pułapki edukacji zdalnej





Czytam już którąś z kolei wypowiedź rodzica, wskazującą, że 90% rzeczy w czasie edukacji zdalnej jego dziecko robi samo. Albo przy wsparciu korepetytora.

"Dzieci dostają nowy materiał do zrobienia, kolejne tematy do opracowania od podstaw. I robią to same".
"widzę, że dałoby radę robić tę szkołę BEZ szkoły".

"U nas lekcji online nie ma do tej pory. Ogarniają sami. I choć jest tego sporo to radzą sobie super. Czyli moglibyśmy robić szkole bez szkoły".

"Poza jednym przedmiotem nie ma lekcji online. Są natomiast kolejne e-maile z zadaniami. Mój syn sam sobie radzi. Z matematyki pomaga mu korepetytor. Nauczycielowi odsyła tylko prace. Po co zatem szkoła?"

Właśnie to będzie plus edukacji zdalnej.
Uświadomienie, że w sferze dydaktycznej szkoła nie jest sporej części uczniów do niczego potrzebna.
Mają Khan Academy, YouTuba, epodreczniki, scholarisa, mnóstwo repozytoriów z danymi.
Sami mogą się nauczyć większości rzeczy.

Najlepsze co w dobie internetu i powszechnego dostępu do danych zrobić szkoła - to stać się dla uczniów mądrym miejscem spotkań.
Autentycznego wspierania ich w rozwoju.

Tomasz Tokarz

Komentarze

  1. Mam duży problem z moimi uczniami podczas nauki zdalnej. Sytuacja ostatnich miesięcy nauczyła mnie, że liczy się przede wszystkim dobra organizacja.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty